Samorządowe Przedszkole nr 3 w Janowie na przedszkolakach nie oszczędza

Publiczne Samorządowe Przedszkole nr 3 w Janowie na przedszkolakach nie oszczędza. Dlaczego? – Nie ma łączonych grup – dlatego. Trzylatki nie są z sześciolatkami, a pięciolatki – z dwuipółlatkami. Są z „własną” panią na własnej sali. I dobrze, bo te mieszane wiekowo grupy czy klasy to dla maluchów stres. Dzieci nie czują się bezpiecznie, co potwierdzają rodzice. I nie dziwota, że do przedszkola do Janowa „chodzą” dzieci spoza Janowa.

Rodzice patrzą na kadrę uważnie…

A rodzice patrzą i na kadrę uważnie… Na wychowawczynie… Czy są cierpliwe, pomysłowe i po ludzku miłe…

I jeszcze na jedną rzecz zwracają uwagę… Jeśli pani co i rusz się zmienia, to sytuacja ich oczekiwań nie spełnia… Bo taki dwuipółlatek powinien mieć jedną „przypisaną” panią, nawet wtedy, gdy będzie miał sześć latek. I ma. I rodzic to docenia. Tą uwagę i wsparcie. I porównuje do sąsiada, którego – w drodze do matury, uczyło czworo nauczycieli z jednego przedmiotu (były korepetycje, więc nie było kłopotu). A mógłby porównać i do siebie… Czy dorosły byłby zadowolony, gdyby co roku szef był zmieniony, albo gdyby miał „nad sobą” ich pięciu. Byłby chaos, nerwy, a wychodziłoby dobrze jedynie na zdjęciu…

Kolejna sprawa. Klimat. Jest dobrze, gdy pracownicy grają „do jednej bramki”. Jest źle, gdy kłócą się nauczyciele, a to ma wpływ na placówki postrzeganie, w konsekwencji – uczniów „ubywanie” i godzin zmniejszanie…

Godziny pracy przedszkola, dostosowane do potrzeb pracujących rodziców

„Postrzeganie” pracowników widoczne jest na stronie https://przedszkole3-janowlub.dlaprzedszkoli.eu Dobre postrzeganie i to wszystkich pracowników przez Dyrektor przedszkola – Ewelinę Świderską – Zakościelną. O co chodzi? Ano o to, że na przedszkolnej stronie są również imiona i nazwiska pracowników niepedagogicznych przedszkola. Chodzi o woźne oddziałowe, intendentkę, konserwatora, panie pracujące na kuchni i jako „pomoc nauczyciela”. Tu pojawia się pytanie. Gdzie na stronie są tego typu dane wymienione? Te osoby nie pomijane? Dostrzegane. Ich praca też jest ważna…

I jeszcze, godziny pracy przedszkola, dostosowane do potrzeb pracujących rodziców. Od poniedziałku do piątku. Od 6.30 do 16.00. Kiedyś, pojawiła się propozycja wydłużenia czasu pracy przedszkola, ale – że zainteresowania rodziców nie było, to po staremu zostało. Lecz, gdyby „pomysł” chwycił, to i temat by powrócił. Tego typu sprawy to dodatkowe „wagi” w kształcenia procesie. W rodziców interesie… Panie o tym wiedzą i się z głosem rodziców liczą…

Wczesna diagnoza i terapia są kluczowe dla rozwoju dziecka

Jest jeszcze jedna sprawa, godna uwagi… „Wyłuskiwanie” talentów… I „wtrącanie się” w dziecka sprawy, ale „wtrącanie” dobrze pojmowane – dla jego dobra i rozwoju. Opiekun od razu zauważy, że dwuipółlatek – na przykład, źle widzi i słyszy… Że ma zaburzenia mowy, trudności ruchowe i że potrzebna jest wizyta u laryngologa… Że może mieć ADHD, autyzm albo Zespół Aspergera… A że to są ludzie w tym kierunku kształceni, to opinię zespołu psychologiczno – pedagogicznego przekazują rodzicom. – To jest nasz obowiązek. Wczesna diagnoza i terapia są kluczowe dla rozwoju dziecka – mówi Świderska – Zakościelna.

I dobrze, bo dla takiego „brzdąca” ważne jest poczucie własnej wartości i poczucie bezpieczeństwa. Zabawy w grupie też są ważne. Pierwsze przyjaźnie, zaufanie i jego budowanie. Oczywiście, są też sprzeczki (w oczach „świeczki”) i ich rozwiazywanie. Jest leżakowanie, spacerowanie i „zajadanie”, a w menu jest i „śmieszek drobiowy” i kompot owocowy. I salami i pasta rybna z warzywami. A że na talerzu – zdrowo i kolorowo, to taki „Tadek Niejadek” je z apetytem, a nie „oczami”… A tak się dzieje nie tylko z chłopcami…

Przedszkolna rzeczywistość to także zajęcia wspierające rozwój poznawczy, emocjonalny, fizyczny i artystyczny dziecka… Ruchowe, plastyczne, recytatorskie, teatralne, rytmiczne, taneczne, wokalne, muzyczne. A do tego, język angielski i wsparcie specjalistów… I odnowiony budynek – wygodny, bezpieczny, który w nowoczesne technologie do pracy z maluchami zostanie niebawem wyposażony. Do integracji sensorycznej fachowy sprzęt zostanie dokupiony i do gabinetu psychologa i logopedy. Kadra ma podnosić kwalifikacje. Przedszkole na „stare śmieci” wróci z początkiem szkolnego roku. Przedszkolny „komfort” pracy, nauki i zabawy pochłonie ponad 1,3 mln złotych…

Dzieci są szczere, mają swoje zdania i szukają odpowiedzi na dręczące je pytania…

Czy w przedszkolu czegoś brakuje? Może koszulek z logo misiów… i wiewiórek😊. W słowach prostych rzecz ujmując, przedszkole najlepiej promują dzieci, prezentując umiejętności w przedszkolu nabyte… A za nimi, zadowoleni dziadkowie i rodzice, mówiący, że z tym przedszkola wyborem nie chybili…

Teraz, zbliża się czas rekrutacji w drodze do „brzdąców” edukacji… Jakie te „szkraby” są? – Wesołe, ufne, psotne, o bujnej wyobraźni i bardzo inteligentne. Szybko się aklimatyzują, ciągle się w coś angażują. U nas dzieci się nie nudzą – informuje Świderska – Zakościelna.

Mają różne charaktery, talenty, zdolności. Na scenie występują starsze dzieci i dwuipół- i trzylatki. Wierszyk powiedzą, zatańczą, zaśpiewają i się ukłonią. Rodzicom i dziadkom pomachają, ale ze sceny nie uciekają. – Kiedyś, dzieci były bardziej dziecinne, bardziej płaczliwe. Dzisiaj, dzieci są śmielsze, odważniejsze, w parach na spacerze paradują, śpiewają, o wszystko pytają i się przytulają. I jak tu nie lubić takiej pracy – pyta ze śmiechem pani Ewelina…

Dzieci są szczere, mają swoje zdania i szukają odpowiedzi na dręczące je pytania…

– A dlaczego pani nie było wczoraj? – pyta Mikołaj…

– No to co, mogę się do was przysiąść – pyta pani Dyrektor Jasia w klasie. A chłopiec: „No tak pani dyrektor… No tak jak zawsze, pani dyrektor – opowiada ze śmiechem pani Dyrektor.

Innym razem, przyszedł do gabinetu dyrektorki chłopczyk z mamą. Jakąś sprawę mieli i potem w klasie chłopiec się pani Dyrektor przypomina. „Pamięta pani, ja byłem z mamą wczoraj u pani”. Musiało to być dla niego bardzo ważne.

– A jak nas dzieci widzą na mieście, to się strasznie dziwią, bo sobie wyobrażają, że my nie mieszkamy w domu, a… w ich przedszkolu – podsumowuje ze śmiechem „szefowa” przedszkola.

Alina Boś; foto: archiwum Publicznego Samorządowego Przedszkola nr 3