Przyleciał sam, prosto z Afryki. „Wojtek” wrócił w rodzinne strony

Do domu w rodzinne strony „Wojtek” przyleciał w sobotę 14. marca. Przyleciał sam. Prosto z Afryki. A bociani przylot do Polski trwał krócej niż odlot z Polski… Tak mu było tęskno „do kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie dla darów nieba”… Spieszył się bardzo, bardzo… I uważał na siebie, a właściwie to… wszyscy uważali, gdy nad Bliskim Wschodem przefruwali. Przemieszczali się na wysokości od tysiąca do dwóch i pół tysiąca metrów… I – być może, widzieli działania wojenne na Bliskim Wschodzie, ale o tym od „Wojtka” się nie dowie… A jak tak dziennie 150 i 200 kilometrów pokonywali, to i samoloty w przestworzach… mijali. Czy na skrzydłach któregoś „przysiadali”, gdy własne posłuszeństwa odmawiały… Czy z „okazji” skorzystali? Tego też „Wojtek” nie powie w dzisiejszej dobie, chociaż… nie zamknął się w sobie…

I otwarcie powiada, że nie lubi sąsiada, który jest wścibski, nieciekawy i wtyka dziób w nie swoje sprawy… I jest mocno ekspansywny… Drenuje z energii, pomysły podbiera, kłamstwa wypiera… Marzy mu się kariera… Wpływy, kontakty, sława i pieniądze w „klekoczącym rządzie”, choć nie jest twórczy, a… odtwórczy… Do „Bocianiej Frakcji” się zapisał, z której do „Sejmiku Bocianiego” startował, ale się nie dostał… Ale, o pardon! Pracę dostał…

I najlepiej będzie dla obydwu stron, gdy zostanie dalej przeniesiony jeden „dom”. Jego „dom”… – To się może udać. Sąsiada jeszcze nie ma – malinowski bocian mniema… Fakt. Arealne to to nie jest, gdyż bocianie domy są przenośne na pierwszym etapie „budowy”… I bardzo do siebie podobne… Sąsiad się nie „gapnie”… A jak sobie z oczu zejdą to i relacje się poprawią. A tą platformę pod bocianie gniazdo ze słupa na słup elektrycy przenieśli o „kawałek” dalej 17. marca, w poniedziałek. Dyspozycję wydał – według planu, Dyrektor janowskiego Rejonu Energetycznego – Małek Janusz.

I tak oto powstały podwaliny pod bociani „dom”, chociaż dawniej podwaliną bywały opony, a nieraz i brony… A ten „dom” – przed przylotem „sąsiada”, „do użyteczności” doprowadzi Dariusz Taradyś – sołtys z Malinia. Doprowadzi, czyli „lekko wyposaży”, a ściany „chałupy” wapnem obieli, żeby było widać, że dom czeka, jeszcze „niezamieszkany”… I „na bank” sąsiad się doń wprowadzi, a za chwilę… bocianichę sprowadzi… A jak pojawią się dzieci, to sąsiedzi się pogodzą, a „Wojtek” będzie w kumy… A 31. maja będą świętować razem Dzień Bociana…

W materiale wykorzystano cytat z „Mojej Piosnki” Cypriana Kamila Norwida.

Alina Boś; foto: Alina Boś, Dariusz Taradyś