Być może, że już w czerwcu utrzymaniem czystości w szpitalu będzie zajmować się firma sprzątająca, a nie etatowi pracownicy szpitala. Salowe protestują. Porozumienia brak…

Zdaje się, że czas spokojnych sesji powiatowych właśnie mija… Gdzie nie spojrzysz, kryzys… Finansowy… Pomóc zadłużonej placówce ma „wyprowadzenie” usług porządkowych na zewnątrz, z czym nie zgadza się 51 salowych i sprzątaczek, które nie chcą „przejść” pod firmę zewnętrzną. Czy ich sprzeciw coś przyniesie? Czy nie jest spóźniony w kontekście ogłoszonego przez szpital przetargu na sprzątanie placówki przez firmę zewnętrzną. Trudno powiedzieć, ale… patrząc na twarde stanowisko Zarządu Powiatu i Dyrekcji szpitala wobec salowych można pokusić się o stwierdzenie, że ich prośby i protesty pozostaną bez echa. Decydenci nie zmienią zdania, argumentując swoją decyzję trudną sytuacją finansową szpitala i tym, że chcą uniknąć upadłości szpitala. Stąd te drastyczne działania…

– Sytuacja w szpitalu osiągnęła punkt krytyczny. Najwyższa pora zdać sobie z tego sprawę, a nie grać „pod publikę”, jak to robią niektórzy. A już najgorszą rzeczą jest obarczanie odpowiedzialnością za złą sytuację w polskich szpitalach samorządu, podczas gdy odpowiedzialność leży po stronie Rządu. Takie granie na emocjach, a propozycji rozwiązań brak. Ten chce być dobry i tamten chce być dobry. „Za chwilę”, nie będzie szpitala, będziemy jeździć do lekarza do Stalowej Woli, może do Lublina. Co będzie z pracownikami szpitala i Zakładu Aktywności Zawodowej, gdzie gotowane są posiłki dla pacjentów szpitala? Czy znajdą pracę? Lekarze sobie poradzą, ale inni? A długi szpitala przejmie Powiat, który jest organem prowadzącym dla kilkunastu jednostek organizacyjnych. A jak szpital upadnie, to ludzie nas – radnych, będą obwiniać za to, że do tego doszło. A w kwestii pracy pań salowych… Tu nikt ich nie zwalnia, zmienia się im pracodawca… To nie jest zła wola Zarządu Powiatu, Dyrekcji szpitala czy radnych powiatowych. To próba zahamowania rosnącego zadłużenia, które może doprowadzić do zamknięcia szpitala. Jeśli nie podejmiemy żadnych działań naprawczych, to szpital zniknie z mapy powiatu lub trafi w obce ręce, a tego przecież nie chcemy – mówi Artur Pizoń – Starosta Janowski, Przewodniczący Zarządu. Podobnego zdania jest jeszcze kilku radnych (Andrzej Ciupak, Sławomir Dworak, Wiesław Gzik, Andrzej Jaworski, Grzegorz Pyrzyna i Zenon Zyśko).

– Tylko dlaczego naszym kosztem? – pytają salowe.

Panie miały nadzieję, że może się im uda zachować pracę w szpitalu na etacie, tak jak było do tej pory. Wierzyły, że może radni na sesji nadzwyczajnej 20 maja przyjmą stanowisko, blokujące przekazanie sprzątania firmie zewnętrznej. Tak się jednak nie stało. Siedmiu radnych było za przywróceniem salowych na etaty do pracy w szpitalu, a siedmiu było przeciw.

Rzadko kiedy się zdarza remis w głosowaniu, ale w tym przypadku tak się stało. Było siedem do siedmiu, co oznacza, że stanowisko w obronie salowych upadło. I chociaż stanowisko upadło, salowe walczą nadal. Dzisiaj, protestują przed budynkiem Starostwa, proponując, by firmie zewnętrznej przekazać… szpitalną administrację. Równolegle, trwa sesja absolutoryjna… Z protestującymi rozmawiał Artur Pizoń – Starosta Janowski, po czym udał się na sesję… Czy wszyscy radni zagłosują za absolutorium dla Zarządu Powiatu, czy też może będą „wyjątki”? Ale, wracając do tematu…

Ogłoszono przetarg na kompleksowe usługi utrzymania czystości…

– Nie oglądać się na „górę” i wziąć sprawy w swoje ręce – zadecydował Zarząd Powiatu wespół z Dyrektor szpitala – Renatą Ciupak. W skład Zarządu wchodzi Starosta – Artur Pizoń, Wicestarosta – Zenon Zyśko oraz trzej Członkowie – Sławomir Dworak, Wiesław Gzik i Andrzej Ciupak. Musiało się zrobić mocno „niewesoło”, skoro podjęli kroki w kierunku „przekierowania”  51 pracowników szpitala pod firmę zewnętrzną… „Padło” na salowe i sprzątaczki, z których pracy szpital chce zrezygnować… Zdaniem Starosty i Dyrektor szpitala, z pracownikami były rozmowy w tym temacie… Zdaniem salowych, rozmowa była jedna, a one nie zdawały sobie sprawy z powagi sytuacji… Teraz, z wielu rzeczy by zrezygnowały, byle tylko pracować w szpitalu… Nikt nie przypuszczał, że to nie „przelewki”, że sprawy potoczą się w tak ekspresowym tempie i to w kierunku przejęcia przez firmę zewnętrzną „pionu” utrzymania czystości, a więc i 51 osób, które dzisiaj pracują na etacie w szpitalu… Strony rozmawiały, ale do porozumienia nie doszło… Podjęto decyzję, by ogłosić przetarg na kompleksowe usługi utrzymania czystości. Kwota graniczna – 17 mln zł. Zainteresowanych było czterech oferentów, z których dwóch złożyło korzystne finansowo oferty. Co więcej, jeden z nich złożył ofertę o ponad 4 mln zł niższą. To oznacza dla szpitala w ciągu trzech lat – jak mówiła na sesji nadzwyczajnej Dyrektor Ciupak – oszczędności rzędu 4 mln zł, oczywiście, jeśli zamawiający nie dopatrzą się błędów w złożonej przez firmę dokumentacji. Czasu na „analizę papierów” mają do 1. czerwca. Szefowa szpitala tłumaczyła też, że tego typu działania to dziś w szpitalach coraz częstsze zjawisko”. Nawet podała w których… Tyle, że takie tłumaczenie nie przekonało „drugiej strony”, o czym mówiono na sesji 20 maja, w środę…

Dyskusja była długa i gorąca. Co niektórym puszczały nerwy, co niektórych poniosły emocje… Jedni mówili merytorycznie, inni – „bili pianę”… Jednym bito brawo, innych – tyle, że nie wygwizdano… Każda ze stron przedstawiała swoje racje…

– Zarabiamy najmniej. Dlaczego oszczędności w szpitalu są wprowadzane naszym kosztem? Dlaczego nie kosztem lekarzy? My nadal chcemy pracować w naszym szpitalu. Mamy rodziny, kredyty na mieszkania… Niektórym z nas niewiele brakuje do emerytury… Firmy zewnętrzne chcą przede wszystkim zarabiać… Wymuszają na pracownikach orzeczenia o niepełnosprawności, by obniżyć koszty (chodzi o dofinansowanie z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych – przypis. red). W takich firmach, trudno o stabilność… Będziemy mniej zarabiać, stracimy dodatki. Boimy się, że po roku zaproponuje się nam umowy zlecenia… Dla szpitala to będą pozorne oszczędności, bo firmie zewnętrznej też trzeba płacić… Pogorszy się jakość usług… Etatowa  salowa czy sprzątaczka pomaga przy pacjencie, jest członkiem szpitalnego zespołu… Są dyrektorzy szpitali, którzy nie wchodzą w tego typu rozwiązania lub z nich rezygnują z uwagi na ryzyko zakażeń, które zagraża bezpieczeństwu pacjentów… Firmy zewnętrzne nie gwarantują odpowiednio wyszkolonego personelu… Sprzątanie w szpitalu to nie jest sprzątanie w urzędzie… – tłumaczyły poruszone…

– Rozmowy z salowymi trwały za krótko, a panie nie zdawały sobie sprawy z powagi sytuacji – stwierdził Grzegorz Pyrzyna – Przewodniczący Rady Powiatu.

– To będą pozorne oszczędności – mówił Józef Wieleba – związkowiec „Solidarności”.

W podobnym tonie wypowiadał się też Jacek Czerniak – Wiceminister Rolnictwa oraz radni powiatowi: Bartosz Piech, Paweł Fac, Piotr Rogoża, Władysław Sowa i Antoni Kulpa.

Formalnie – jak mówiła Dyrektor szpitala Renata Ciupak – warunki zatrudnienia i zakres obowiązków salowych w nowej firmie mają pozostać takie same, co znajduje odzwierciedlenie w specyfikacji przetargowej…

Długo na ten temat się wypowiadała… Tłumaczyła, przekonywała… A tych pytań, uwag i zarzutów było dużo… Bardzo dużo… Na wszystkie odpowiadała sama… Nikt jej ze szpitala nie wspierał, nie pomagał. Do tej pory, jak były jakieś „stany zapalne” to wspierał ja zastępca, księgowa, kadrowy, pielęgniarka oddziałowa. Teraz, nikt się nie odezwał, a sytuacja była mega trudna. Na końcu, padło pytanie: – Czy pani może spać?

– Nie mogę, ale postąpić inaczej też nie mogę – odpowiedziała…

Pod koniec kwietnia br. szpital zanotował ponad 6,5 mln straty, podczas gdy w całym roku 2025 strata wynosiła 7,5 mln zł…

Niedofinansowana służba zdrowia… Obniżone ryczałty z NFZ, wadliwa wycena świadczeń, wielomiesięczne opóźnienia w płatnościach za świadczenia nielimitowane, niepełne finansowanie nadwykonań i ustawowe podwyżki dla medyków, a więc rosnące koszty pracownicze… Jednym słowem – zapaść finansowa szpitali… Daleko szukać nie trzeba… Szpital powiatowy w Janowie Lubelskim, który pod koniec kwietnia bieżącego roku zanotował ponad 6 i pół miliona straty, podczas gdy w całym 2025 roku strata wynosiła 7,5 mln zł. Tak jeszcze nie było… Podobnie jest z zadłużeniem szpitala, które pod koniec kwietnia br. wynosiło przeszło 41 mln zł. Dobrze nie jest… Można powiedzieć, że szpital „znajduje się na skraju wydolności finansowej”, że… „ledwie zipie”.

Przez ostatnie lata, były jakieś tam plany naprawcze, ale najwidoczniej…  niewystarczające… Liczono, że to „Warszawa” podejmie właściwe działania… Oczywiście, na sesjach mówiono o pogarszającej się sytuacji finansowej w janowskiej placówce zdrowia. Strata rosła, zadłużenie też, mimo, że łóżek ubywało… A w szpitalu, jak to w szpitalu, są oddziały, gdzie „non stop” są pacjenci, a są oddziały, gdzie tych pacjentów jest mniej, o czym mówią otwarcie pracownicy „obłożonych” pionów szpitala… Ogółem, liczba pracowników w szpitalu w ostatnim czasie się zmniejszyła, między innymi ze względu na likwidację oddziału położniczego. Oddział – jak przekonywała Dyrekcja szpitala, był „nierentowny” z uwagi na spadającą liczbę porodów… Był „nierentowny”, więc został zamknięty… Czy to był element naprawczy? – Jest niż demograficzny, w innych szpitalach bywa podobnie – tłumaczono. Cały czas, powoływano się też na „opieszałość Rządu” w temacie trudnej sytuacji szpitali powiatowych, co może doprowadzić do ich upadku, również w Janowie. – Ponad 80 procent wszystkich przychodów szpitala pochłaniają wynagrodzenia pracownicze, a gdzie reszta – usługi, remonty, leki, itp. Chociaż tyle dobrego, że nie ma „chwilówek”, że wszystkie kredyty są spłacane w bankach a nie w parabankach – mówił Artur Pizoń – Starosta Janowski.

Gros środków powiatowych na „łatanie” finansów szpitala…

Warto dodać, że Powiat Janowski rokrocznie pożycza pieniądze szpitalowi na jego funkcjonowanie, zmniejszając w ten sposób ujemny wynik finansowy placówki i jej zobowiązania. Wspomaga, chociaż finansowanie ochrony służby zdrowia należało i należy do zadań Ministra Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia. W tej sprawie, wypowiedział się nawet Trybunał Konstytucyjny, który stwierdził, że udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej to zadanie zlecone samorządom, które powinno być finansowane odgórnie, z budżetu centralnego, gdyż jest to obowiązek państwa… Ale, mniejsza z tym… Jest jak jest… Teraz też powiat pożyczył „kasę” szpitalowi… Pożyczył na „wieczne oddanie”… Dwa miliony zł, nie mówiąc o tym, że kolejne 2,5 mln zł „podarował” na inwestycje w szpitalu… A skoro Zarząd Powiatu – za zgodą Skarbnik Barbary Fuszary i Rady Powiatu, przyznaje dotacje, udziela pożyczki to znaczy, że wierzy, że szpital w Janowie można uratować, bo w przeciwnym razie po co dokładałby do placówki, która w najbliższym czasie miałaby znaleźć nowego „właściciela”? Inna sprawa, że na „łatanie” finansów szpitala idzie gros środków powiatowych, chociaż wsparcia wymaga chociażby oświata i pomoc społeczna. No, ale z drugiej strony chodzi o leczenie, o ludzkie zdrowie, a z tym trudno dyskutować…

Tekst; foto: Alina Boś